akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Zdzisław Prus - wiersze

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Spis treści
Zdzisław Prus - wiersze
Zbieracz złomu pamięta o siostrze
Mocno starsza pani irytuje się na fryzjerkę
Ubojowiec dementuje plotki
Ojciec nie może darować synowi
Wszystkie strony

Sprzątającej w kościele zebrało się na szczerość

 

gdybym się urodziła chłopakiem

poszłabym na księdza

na pewno

jak amen w pacierzu

każdej niedzieli

gdy tylko z babcią wróciłam

z kościoła

zamykałam się w

swoim pokoju

i odprawiałam mszę

dla lalek

mama przestrzegała

że to grzech

tak pajacować

ze świętych rzeczy szopki

sobie robić

z czasem wyrosłam z tego

ale nie do końca

bywa że kiedy

wyszoruję posadzkę

ławki powycieram

powiędłe kwiaty wybiorę

sprzed bocznych ołtarzy

a świętemu Antoniemu

co lubię najbardziej

kamienne czoło

mokrą szmatką przetrę

i kiedy w całym kościele

nie ma duszy żywej

to wtedy - - bywa

że odstawię kubeł

by sobie przysiąść

choć na małą chwilkę

w konfesjonale

tym najładniejszym

gdzie spowiada proboszcz

i myślę wtedy

fartuchem przysłaniając oczy

o babci o mamie o lalkach

i o tym

że to moje życie

jednak nie najgorzej mi się

ułożyło 



 

Zobacz też

Losowo

Stanisław Chyczyński - Nietzsche z Samotraki

Renesansowa osobowość Jolanty BAZIAK jest doskonale znana Czytelnikom "Akantu", dlatego nie będę się nad tym rozwodził. Wiadomo, że filozofia jest kolejną dziedziną, w której autorka "Pasji i niepokojów Simone Weil" również się realizuje. Począwszy od września 2005 roku, właśnie w "Akancie", systematycznie drukowała eseje o personie i dorobku Fryderyka Nietzschego. Ostatnio zostały one zebrane w publikację zwartą "Nietzsche" z podtytułem "w optyce filozofów".

Friedrich Nietzsche to światowy klasyk, o którym ogłoszono już tony komentarzy i egzegez. Pewien znawca jego dorobku napisał: "F. Nietzsche to najbardziej kontrowersyjna postać w filozofii współczesnej. Jedni potępiają go jako immoralistę, drudzy sławią jego krytykę chrześcijańskiej moralności". Et cetera. Interesująca monografia Jolanty Baziak wpisuje się w ten niebywały zgiełk recepcyjny, potwierdzając przytoczoną przed chwilą opinię. Praca - składająca się z XII rozdziałów - ukazuje przedmiot refleksji wielorako i wieloaspektowo. Przy czym od razu widać, że komentatorem obrazoburczych konceptów niemieckiego filozofa jest kobieta, osoba niezwykle wrażliwa, empatyczna i powściągliwa w osądach. Widać też, że przede wszystkim jest poetką. Zdradza to głównie warstwa lingwistyczna. Mam na myśli posługiwanie się choćby neosemantyzmami, których przykładem jest czasownik "reflektować" w znaczeniu ""nuć refleksje, badać myślowo, rozważać""(por. s. 12, 15 i nast.). Takie podejście dziwić nie może, skoro poeci są powszechnie znani z inklinacji do językowych nowotworów. A poezja, według np. Gadamera, spełnia bezcenną rolę w rozwoju naszego poznania. Stawia to autorkę "Trudnych modlitw" niejako na uprzywilejowanej pozycji.

W pierwszym rozdziale poetka słusznie wyznacza kontekst filozoficzno-historyczny, który w sposób znaczący najprawdopodobniej zdeterminował światopogląd Nietzschego. Wyszczególnia wielu jego poprzedników (od Platona do Newmana), aby czytelnikom uświadomić przypuszczalne źródła inspiracji czy też zapożyczeń (sic!). Bowiem okazuje się, że wszystkie sztandarowe hasła nietzscheanizmu (wola mocy, wieczny powrót, przewartościowanie wszystkich wartości, śmierć Boga, nadczłowiek) "można zakorzenić w jakiejś tradycji filozoficznej" (s. 19). Pośród powołanych "na świadków" brakuje mi jednak Maxa Stirnera (jego nazwisko pada w książce tylko raz: s. 101) - ojca teoretycznego egocentryzmu oraz Thomasa Carlyle'a, w którego pismach jest obecna idea "nadczłowieka".

Drugi rozdział prezentuje niezwykle bogatą i barwną biografię autora "Ludzkie, arcyludzkie". Z kolei tutaj brakuje mi wzmianki o polskim pochodzeniu "samozwańczego geniusza" (s. 27). Ponoć Nietzsche wywodził się ze szlacheckiego rodu Nieckich; w liście do Mety von Salis pisał: "(...) dziękuję niebu, że we wszystkich swoich instynktach jestem Polakiem, a nie kim innym" (XII 1888). Nawet wyłącznie z narodowych racji można by tę ciekawostkę zamieścić. Jako życzliwy komentator Nietzscheańskiej filozofii, Jolanta Baziak stoi na stanowisku holistycznym. Tzn. uważa, iż dzieło to, w całej jego specyfice, należy odczytywać i odbierać przez pryzmat splątanego, tragicznego życia twórcy. Wbrew zdaniu Karla Jaspersa stawia dość śmiałą tezę, że brak spełnienia w prawdziwej, odwzajemnionej miłości do kobiety stał się ważką przyczyną smutnej choroby autora "Poza dobrem i złem" (por. np. s. 41). Oto wypowiedź wprost: "Być może                   nie wyklułby się - po ludzku nieszczęśliwy geniusz - gdyby go ktoś, wbrew niemu, pokochał?" (s. 97). Akurat zgadzam się w pełni z tym daleko idącym domniemaniem.

Oprócz tropienia złożonych uwarunkowań dosyć tajemniczej (wątpliwa diagnoza?) psychozy niemieckiego myśliciela, zdecydowanie na pierwszy plan w omawianej książce wysuwa się problem "populistycznego hasła «Bóg umarł»" (s. 30). Po primo - autorka doszukuje się bezpośrednich źródeł filozoficznych takiego programu (wszak jest to swoisty program ideowy: "Bóg na krzyżu jest przekleństwem rzuconym na życie, wskazówką, iż należy się zeń wyzwolić" - "Wola mocy", Warszawa 1911, s. 536). Po secundo - dokonuje interpretacji tego hasła, odwołując się do najwyższych komentatorów takich jak Heidegger, Jaspers, Szestow czy Sartre. Po tertio - próbuje wiązać antyreligijne wystąpienia filozofa z przerażającymi tendencjami w historii najnowszej i kulturze współczesnej. Przenikliwe refleksje skłaniają pisarkę po postawienia słusznego pytania: "Co pozostało po ideach autora «Ecce homo» ?" (s. 44). Spodziewaną odpowiedź znajdujemy dopiero w rozdziale przedostatnim: "Rzeczywiście z przymrużeniem oka dziś czyta się o wiecznym powrocie i nadczłowieku, ale trudno zachować ten uśmiech przy oznajmieniu: Bóg umarł" (s. 91). Na wskroś deprymująca konstatacja - aktualnie Najwyższy jeszcze żyje, ale dla garstki wyznawców judaizmu, tysięcy chrześcijan i milionów islamskich fundamentalistów. Oczywiście, to zestawienie jest liczebną metamorfozą. Wszelako wypada w tym miejscu ponownie zacytować Jolantę Baziak: "Głos immoralisty i nihilisty usłyszano w świecie ze względu na przestrogę, że wartości popadają w szczególny obłęd. Jak należy zatem ratować to, co nazywamy «bycie człowiekiem»?" (s. 44). Ecce bene quastito!

Wprawdzie autorka deklaruje preferencję tekstów samego Nietzschego (por. "Notę", s. 104), ale pisząc swoje opracowanie musiała odnieść się także do wykładni wcześniejszych. Jak już sygnalizowałem, w kolejnych rozdziałach omawia interpretacje autorstwa wielkich intelektualistów (Heideggera, Jaspersa, Sartre'a stc.), których spuścizna Nietzschego zafrapowała lub zainspirowała. Uwzględnia również komentarze prof. Zbigniewa Kuderowicza, czyli autora monografii bardzo popularnej 20 lat temu (bo zawierającej też małą antologię pism Niemca). Przyznam, iż ze względów osobistych ucieszył mnie ten passus książki.

W ostatnim półwieczu urzeczywistnił się olbrzymi postęp w badaniach hermeneutycznych nad dorobkiem autora "Tako rzecze Zaratustra". Punktem zwrotnym było metodyczne uporządkowanie i przeredagowanie dzieł zebranych Mistrza, zrealizowane przez Giorgia Golli i Mazzino Montinariego. Szczególnie reinterpretacja, zaprezentowana w książce "Po Nietzschem", to jakby zapowiedź powszechnej zmiany wizerunku twórcy "Wiedzy radosnej". Jolanta Baziak obszernie referuje odkrycia Coliego. W świetle tychże dociekań i wniosków wychodzi na to, że potomni otrzymali stereotypowy i wypreparowany wizerunek wielkiego kontestatora. Okaleczony niczym słynna rzeźba Nike z Samotraki. Wszyscy znają postać skrzydlatej bogini bez rąk i głowy. Analogicznie: Nietzsche, jako niebezpieczny nihilista i wojujący bezbożnik, to obraz wypaczony przez późniejszych odbiorców, którzy opierali swoje supozycje, m.in. na sfałszowanych (przez siostrę naszego bohatera) listach do przyjaciół. Zatem pozwoliłem sobie na sformułowanie "Nietzsche z Samotraki", chcąc w ten sposób podkreślić wyjątkowe nabożeństwo filozofa do antycznego Dionizosa. I w ogóle - jego dogłębne zauroczenie kulturą helleńską. W kontekście tych wszystkich rewelacji (ad Giorgio Colli) trzeba by przewartościować wszelkie wyobrażenia o autorze "Antychrysta". Jolanta Baziak ujmuje tę konieczność w jednym treściwym i adekwatnym zdaniu: "Czytelnik musi weryfikować poglądy Nietzschego w oparciu o własną wiedzę" (s. 46).

niniejszy zbiór esejów nie jest publikacją "wypasioną" (jak mówi młodzież), ale stanowi opracowanie WYSTARCZAJĄCO bogate w różne wątki myślowe i tropy egzegetyczne. Byłoby to dla autorki rażąco krzywdzące, gdybym oświadczył, iż udało mi się tutaj wypunktować meritum jej analiz i ustaleń. Uważam, że książka ma szansę przyczynić się do zmiany dotychczasowej optyki, w jakiej postrzegany jest wielki patron postmodernizmu (vel dekonstrukcjonizmu). Lektura może skłonić niejednego czytelnika do istotnych przemyśleń i rewizji obiegowych poglądów nie tylko na temat ironii losu i chichotów historii... 

Jolanta Baziak: Nietzsche w optyce filozofów, Instytut Wydawniczy "Świadectwo", Bydgoszcz 2008, ss. 108

Z archiwum

Jolanta Baziak - WIERSZE ISLANDSKIE

Śmierć Boga tam nie żyje



KONTRAKT

Maluję opuszkami pamięci

za kratami doczesnego okna

- szarość jest tutaj doskonała

jak doskonałość bywa szarością

i tu i tam serce przybywa i oddycha

w liście do istnienia

połóż na tę mgłę ciepło-zimno

z wodospadów i gejzerów

na marginesie rodzących się konstelacji

zapisz za mnie to jedno wspomnienie

świtu nad zmrokiem świtu nad zmierzchem

a wiesz że tak nie było z prawdą?

były gry świadomości racjonalizmy nauka

a może już jestem tak blisko

że parzysz

dłonie?

i tego nie czuję

a jednak

utrzymam świt gorejący

w palcach które się z tego nie rozpadną

taki mam kontrakt -

    • TY stwarzasz

    • ja trzymam 



TAK

Ten zapis jest zapewne Twój

ale też z mojego ciała

a co ze skrzynką z narzędziami?

BO TAM JEST NÓŻ

nawet do kochania

i wiele niezbędnie zbędnych rzeczy

bądź ze mną

to chyba najważniejsze

jak fundamentalne „tak” -

pytam czy wystarczy

- na dwoje?

jak

Pełnia

Perlan nad Reykjavikiem

dla wszystkich

którzy widzą przez kulę

nawet gdy wypełnia się nagłym śniegiem 

AURORA

Tańczyła nad Polską we mnie - panna polarna

nad tą która i gdyby nie tam

bosa prawie naga panna polska

tańczyła także by tego dotknąć

gorejącego lodu na niebie

gdzieś nad Atlantykiem przebywała moja córka

przerażona zachwytem

nad czy pod chmurą światła

otwierała się i zamykała powieka wszechmogącego

tego który jest kolorem

Boże ten skarb tu rośnie

ale nie mam go komu odstąpić

kupiłam więc paletę farby i nowy wzrok 






OSOBNA PLANETA

Wśród ciemności Bóg namalował

małą Islandię

żyjącą ptakiem i rybą

być może znów pochłonie ją morze

rozsuwającej się ziemi

Zrzucił kroplę bieli

na plan miłości

by oto z kipieli lawy wyłoniła się wyspa

Błękitnej Planety

powstałej dla zachwytu gwiazd

na dobrą ludzką chwilę 







KRÓTKA MODLITWA

Niech będzie biało

by wybuchały tysiąclecia

nieskazitelnym błękitem

na krótko - bo zaraz zajadą pługi do czarnych szos

i upartych chodników

powstaną wodospady między maszyną a człowiekiem

niech będzie ziemia w niebie pod lodowcem

tędy przejdzie codzienna praca nowych Wikingów

i zachwyt drogi

zachwyt oceanu

za horyzont 





JOLA

Dzieci pytają - jak masz na imię?

- Jola

- więc mamy święta?

nie mamy świąt - mam na imię Jola

jestem trochę starszą dziewczynką

i to ja mam święto

waszej witającej pieśni

jest luty w marketach

wracam na południe

obiegnę ziemię

i wrócę na lato

dofrunę do świąt

po nowe dzikie pieśni 


ŚWIATŁO NOCY


Dzwoniła do mnie córka

ze szczytów Zmartwychwstania

z odległych brzegów północy

bo przecież na biegunach

dzień wyłoni się spod ziemi

i będzie trwać niczym pamięć wieczna

człowiek jest powtarzalny więc nieśmiertelny

dzwoniła

żeby powiedzieć

- jestem realna

I dotykam dłonią Wielkiej Nocy 

MIĘDZY GWIAZDAMI A GRANICĄ ULIC

Rozmowy wymagają ołtarzy

- te niedokończone zabijają

jak rybak swoją pracowitą rybę

więc będę z tobą

do końca

który jesteś rozmową

do zaniku ziemi wody i ognia

dziś mam na sobie niebieskie rajstopy i czarne buty

jutro nie zrozumiem dlaczego takie barwy dziś pachną życiem

i dlaczego to wszystko potem umiera

na przystanku między gwiazdami

decyduję - odejdź

jeśli nie rozumiesz

rozmowy wymagają podniesienia

w świątyni

na następnej ulicy zaczyna się los

bez ciebie

drugi biegun nieskończonej odległości

FAKTURY

Czy można napisać wiersz większy niż miłość i samotność?

Miłość i Samotność

dodaję i tę rozgwiazdę

którą ogrzałam w stanie rozkładu nad oceanem

czarne plaże z mnogim jednak życiem

mówiące kamienie językiem muszli

suchego kraba który nagle się połamał

śmiertelnie

z materii lodu i ognia budują się kosmiczne faktury

na czarnych plażach

jakby horyzont

który to wszystko daje w darze

niczym pies drewno do gonitwy

jakby nie rozróżniał

miłości od samotności

faktury z jednej materii 

ŚWIAT

Bez pożegnań i powitań

był pusty

jak dzień bez nocy światło bez ciemności

kobieta bez mężczyzny

więc bądź odległy daleko

bo nawet skały rozkwitają wiosną

szalone

i wracają po kosmicznych orbitach czasu

pukając do ust LOGOSU

wydarłam z dali imię twoje

i nie ma tam już Nikogo

dla siebie jesteś złudzeniem

ale moja zbrodnia nie jest doskonała

wiedząc że istniejesz we mnie

nie wiem czy jesteś 


ZIEMIO

Nie licz na mnie

Albo licz na mnie

- to nie zakład Pascala

przywołuje najwyższe prawo

w y b o r u

bądź

nie bądź

jestem która jestem - mówię i idę

w milczące przestrzenie

jak to uzgodnić gdy świat się rozszerza lub kurczy

na swoich płytach pod ziemskim globem

jak daleko do ciebie - - wołam

osobowa Ziemio?

TY 

SEN

Z archiwum

Jarosław Sułkowski - Nieznośnie genialna wyobraźnia Juliusza Słowackiego

Niedawno ukazała się książka pt. Wyobraźnia Juliusza Słowackiego będąca zbiorem 15 artykułów wygłoszonych podczas konferencji naukowej w Akademii Bydgoskiej, w kwietniu 2004 roku. Redaktorem publikacji oraz autorem wstępnego głosu jest Dariusz Tomasz Lebioda. W zamieszczonym na początku spisie treści widnieją nazwiska twórców tekstów współtworzących tom – są to pracownicy naukowi wyższych uczelni, w większości skupionych wokół Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, choć mamy też przedstawicieli innych ośrodków - Uniwersytetów: Śląskiego, Gdańskiego, Zielonogórskiego.

Niewątpliwie o atrakcyjności zbioru decydują w dużej mierze różnorodność opracowania motywu przewodniego oraz polisemiczność widoczna na płaszczyźnie korespondowania różnych wypowiedzi. Redaktor zaznaczył w inicjacji, że podczas sesji pojawiły się też głosy innego rodzaju, ale i ta, można powiedzieć, neotematyczna grupa przybliżeń, ze względu na swoją wartość, została włączona do zestawu. Chodzi tu przede wszystkim o artykuł Zarys dziejów recepcji Słowackiego na Pomorzu Gdańskim i jego południowym pograniczu autorstwa Jerzego Koniecznego oraz pracę Michała Siewkowskiego Juliusz Słowacki i Stanisław Swen Czachorowski. Dwie kompozycje na harfę i na list.

Posiłkując się nieco rubaszną poetyką można by stwierdzić, iż książka jest próbą uchwycenia za rogi wściekłego byka czy też oswojenia rozhukanego konia, co więcej stanowi próbę udaną, aczkolwiek subtelna wyobraźnia Słowackiego mogłaby się domagać bardziej lirycznych, delikatniejszych sformułowań. Jednak imaginacja romantycznego poety to straszliwa i nieznośnie genialna energia, zatem wszelkie próby jej ujarzmienia mogą w rzeczy samej metaforycznie kolaborować z powyższymi obrazami. Obok ogólnych, terminologicznych wyjaśnień zaproponowanych m.in. przez Ewę Górecką, która w Meandrach imaginacji stwierdziła, że dla autora „Anhellego” imaginacja pełni rolę elemantarnej siły poezjotwórczej, pojawiają się zatomizowane drobiazgi, uszczegółowione i zabezpieczone solidnie opracowanymi katalogami argumentów. Stąd między innymi ogromna ilość przypisów (w jednym dwudziestopięciostronicowym referacie naliczyć ich można aż 89, w innym trzynastostronicowym – 53). Ale to czytelnikowi nie przeszkadza. Przeciwnie, pozytywnie wpływa na skalę uświadomienia problemu. Autorzy skupiają się przeważnie na wybranych motywach, na upatrzonych tytułach (m.in. Hugo, Mnich, Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu, Poema Piasta Dantyszka herbu Leliwa o piekle, Anhelli, Król-Duch) czyniąc z nich układ odniesienia względem rozstrzyganych hipotez. Włączają tym samym w zakres dociekań kontekst egzystencjalnego momentu w życiu krzemienieckiego poety, jego aktualnej wiedzy, doświadczenia, także poziomu warsztatu pisarskiego.

Więcej …

Z archiwum

Błaga Dimitrowa - Wiek mój, krzyk mój

Błaga Dimitrowa

Wiek mój, krzyk mój

 

Wiek pędu.

Wiek szaleństwa.

Wiek odwiecznego pytania:

Dokąd?

1.I.2001

Więcej …
akant.org: