akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Zdzisław Prus - wiersze

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Spis treści
Zdzisław Prus - wiersze
Zbieracz złomu pamięta o siostrze
Mocno starsza pani irytuje się na fryzjerkę
Ubojowiec dementuje plotki
Ojciec nie może darować synowi
Wszystkie strony

Sprzątającej w kościele zebrało się na szczerość

 

gdybym się urodziła chłopakiem

poszłabym na księdza

na pewno

jak amen w pacierzu

każdej niedzieli

gdy tylko z babcią wróciłam

z kościoła

zamykałam się w

swoim pokoju

i odprawiałam mszę

dla lalek

mama przestrzegała

że to grzech

tak pajacować

ze świętych rzeczy szopki

sobie robić

z czasem wyrosłam z tego

ale nie do końca

bywa że kiedy

wyszoruję posadzkę

ławki powycieram

powiędłe kwiaty wybiorę

sprzed bocznych ołtarzy

a świętemu Antoniemu

co lubię najbardziej

kamienne czoło

mokrą szmatką przetrę

i kiedy w całym kościele

nie ma duszy żywej

to wtedy - - bywa

że odstawię kubeł

by sobie przysiąść

choć na małą chwilkę

w konfesjonale

tym najładniejszym

gdzie spowiada proboszcz

i myślę wtedy

fartuchem przysłaniając oczy

o babci o mamie o lalkach

i o tym

że to moje życie

jednak nie najgorzej mi się

ułożyło 



 

Zobacz też

Losowo

Tadeusz Lira-Śliwa - Los poety

Woroneż, miasto obwodowe w Rosji, leży nad rzeką Woroneż, w pobliżu jej ujścia do Donu. To historyczne miasto, wzmiankowane w 1177 roku, liczy obecnie 800 tysięcy mieszkańców. Można powiedzieć, że jest typowym ośrodkiem przemysłowym. Miłośnicy architektury znajdą w tym mieście dwa wartościowe zabytki: cerkiew Nikolską (XVIII w.) i pałac Potiomkina (XVIII w.).

Dlaczego piszę o Woroneżu?... W tym roku czytelnicy otrzymali nową książkę poetycką EDMUNDA PIETRYKA "Azyl w Woroneżu" (poznań 2007). Tytułowy utwór jest pierwszym wierszem zbioru... Dlaczego doświadczony poeta (autor kilkudziesięciu tomów wierszy) ujawnia główne przesłanie książki?... Myślę, że ten "przewodni wiersz" wprowadza nas w nostalgiczny klimat całego zbioru. "W bezsenną noc" poeta prosi o "azyl w Woroneżu / Osipa Mandelsztama" (s. 3). Czy Osip Mandelsztam (1891 - 1938), wielki rosyjski poeta, przebywał w Woroneżu?... Miłośnicy poezji znają tragiczne koleje losu twórcy liryków pt. "Zeszyty woroneskie" (1935 - 1938; wydane zostały po śmierci poety, Waszyngton - Paryż, 1964 - 1981). O. Mandelsztam przebywał na zesłaniu w Czerdyniu (1934 - 1937), na osobisty rozkaz Józefa Stalina, a po pewnym czasie został przeniesiony stamtąd do obozu w Woroneżu. Należy dodać, że jego wiersz o J. Stalinie przyczynił się do tej zsyłki (*** "Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi...", przekład: Stanisław Barańczak).

Wróćmy jednak do biografii E. Pietryka. Autor "Azylu w Woroneżu" urodził się w 1938 roku w Orańczycach (Kresy Wschodnie); mieszka w Poznaniu. Nadmieniłem w tym tekście, że bohater tytułowego wiersza prosi o "azyl w Woroneżu / Osipa Mandelsztama"... Przyjmuje go tam 

Więcej …

Z archiwum

Janusz Rulka - Stan wojenny w Budapeszcie

Podchodzimy do lądowania. Rozlega się lekki odgłos dotknięcia kołami betonowego pasa.

- Szanowni Państwo. Temperatura w Budapeszcie plus jedenaście stopni. Załoga samolotu PLL LOT dziękuje za wspólną podróż.

Rozlegają się oklaski. Miło, że mamy świetnych pilotów, jeszcze milej, że już jesteśmy na ziemi.

Po odbiorze bagażu stajemy do kontroli celnej. Obok formuje się kolejka tych, co przyjechali nieco później z Pragi i Berlina. Z dala, z sali otwartej widzę przez moment kiwającego do mnie Petera. Ale będzie jeszcze musiał długo czekać. Nasza kolejka maleje dużo wolniej od sąsiednich. Nie dziwię się. Nasi przywożą krem Nivea lub Biseptol, by kupić węgierskie salami. Jest listopad -81 i w Polsce nie ma co jeść. A przydałyby się też jakieś tekstylia i owoce południowe.

Gdy wreszcie na mnie przychodzi kolej, celnik po rosyjsku i łamaną polszczyzną żąda opróżnienia kieszeni. Tego przy poprzednich wizytach nie było. Wyjmuję jakieś kartki, długopis, cukierki, a on to wszystko ogląda. Nie podoba mu się nawet „Trybuna Ludu”. Dopiero po chwili zaskakuję: szukają solidarnościowej bibuły.

Peter wita mnie wylewnie.

- Jonapot kiwanok, dzien dobry, zdrastwuj Janosz.

Znamy się już kilkanaście lat z różnych międzynarodowych sympozjów, zaprzyjaźniliśmy się. To poliglota. Angielski, niemiecki i rosyjski zna dobrze. Ale znajomość ostatniego jest tak płynna i naturalna, że musiałem kiedyś z niego wydusić: od jesieni 1956 r. był na rocznym przeszkoleniu w Związku Radzieckim. Czytaj: internowany po tak zwanych wydarzeniach węgierskich.

Czyli kłopotów z porozumieniem nie mamy. Jedziemy ikarusem do jego mieszkania. Poznaję nową żonę Zsuzsę. Ta okazała się rusycystką z Instytutu Pedagogiki. Czyli w komunikowaniu pełne szczęście, tym bardziej że i ładna, i miła.

Nazajutrz, na uniwersytecie, pytam jednak o Margit.

Więcej …

Z archiwum

Ludwik Filip-Czech - "Ostatki"

Znalazłem u siebie jeszcze dwie książki wydane w ubiegłym roku, o których postanowiłem teraz kilka słów skreślić. nie za wiele. Jak wiadomo pisanie wierszy to zajęcie wstydliwe, przypominające ściąganie majtek w miejscach publicznych. RAFAŁ PODRAZA podziela tę opinię, czego dowodem jest jego zbiór "Moja intymność". Na okładce czytamy: "mimo że na koncie ma kilka poważnych nagród literackich, to pisanie traktuję jak przygodę". On sam dodaje od siebie: "Pomyślałem, że nie dane mi będzie zostać drugim Tuwimem, Słonimskim, Hemarem czy Kondratowiczem". Po przeczytaniu niniejszego zbioru wyrażam przekonanie, że brak literackich ambicji autora książka rzetelnie uzasadnia. Rzecz jednak nie w tym, żeby podążać za cieniami mistrzów, lecz, by na papierze, zaznaczyć własny. To pod pewnym względem poecie się udało. Koneserzy będą strzygli uszami zarzucając tej poezji płytkość i estetyczne barbarzyństwo. Trudno się będzie z nimi nie zgodzić. Bo rzeczywiście - walorów literackich ta poezja raczej nie posiada. Daje jednak pewne pojęcie o współczesnym świecie, akcentuje pewną wrażliwość, konfrontuje stare wartości z nowym porządkiem:

Więcej …

Z archiwum

Agnieszka Wiszniewska-Matyszkiel - Drzemiący byk

pamięci ogródków działkowych przy Polach mokotowskich


wiosna wdziera się przemocą

w zachwaszczoną szachownicę

słońce cudownie mnoży się

w pryzmatach

potłuczonych niemydlanych baniek

bez huku oddają pole

patchworki płotów

buldożer chwilowo uciął sobie drzemkę na łyżce spoczęła malowana sowa

już bez skrzydeł

pan bestii grzeje się przy ogniu

z rajskich jabłoni

na patelni gniazda

skwierczą

słowicze tuszki

na jedną hałdę zepchnięto

okruchy fundamentów i nadbudowy

garnki serwetki bratki

osłonięty murem obronnym

 

 


z bluszczu i pordzewiałej siatki

 

świeżą farbą na chatce z recyclingu

pikami konwalii i kosem

w gnieździe

na sztorc

zbrojny w motykę

słuszność

i dwie ręce

stary człowiek flancuje sałatę

akant.org: